Kto w XXI wieku jest najskuteczniejszym marketingowcem ? Oczywiście znana celebrytka !
Otóż nowy wiosenny look zapoczątkowała Rihanna zamieszczając na Instagramie fotografie z ustami w soczystym fiolecie.
- Najseksowniejszy kolor ! Idealny na lato - podpisała Barbadoska.
I tak oto w ciągu godziny wszystkie szminki pochodzące z debiutanckiej serii jej przyjaciółki Leandry zniknęły z salonu Free Spirits. . .
A jakie są pozostałe trendy ?
I czym najlepiej wykonywać makijaże ?
I czym najlepiej wykonywać makijaże ?
Ponoć uroda nie potrzebuje komentarza. To prawda, ale na pewno potrzebuje pielęgnacji odpowiednimi kosmetykami. U mnie w tym względzie zdecydowany prym wiedzie marka CHANEL: ciekawe kolory zamknięte w eleganckich opakowaniach z charakterystycznym białym logo na czarnym tle. Podobnież jak 'Mała Czarna' niesamowicie upiększają zawartość kosmetyczek jak i kobiecą urodę.
A skoro hitem są mocno podkreślone usta, zacznijmy od szminek.
Krzycząca fuksja, neonowy róż, koralowa czerwień aż po uwodzicielski burgund... I tu świetnie nadadzą się pomadki ROUGE ALLURE - klasyka sama w sobie. Kruczoczarne, lakierowane etui otwierane przez naciśnięcie denka, nawiązuje do podziwianego na całym świecie francuskiego minimalizmu. Są jak 'Mała Czarna' - skrojone w sam raz. Dlatego przeznaczeniem ROUGE ALLURE jest kobieta świadoma swych atutów; kobieta jaka nie stara się być uwodzicielska, lecz wychodzi jej to mimowolnie...
Szminki są mocno napigmentowane i w zależności od wersji dają satynowy lub matowy finisz (z tym, że matowe mają większą trwałość dzięki bardziej suchej konsystencji, ale nie pielęgnują już tak dobrze jak te o satynowym wykończeniu). Ich kremowa struktura wymaga precyzyjnej aplikacji, najlepiej pędzelkiem. Ogromnym atutem produktu jest to, iż nie wycieka poza obrys ust, dzięki czemu mamy kontrolę i np kończąc imprezę nie musimy się obawiać maski Jokera. Tutaj można się zrelaksować i poczuć luksusowo:
Krzycząca fuksja, neonowy róż, koralowa czerwień aż po uwodzicielski burgund... I tu świetnie nadadzą się pomadki ROUGE ALLURE - klasyka sama w sobie. Kruczoczarne, lakierowane etui otwierane przez naciśnięcie denka, nawiązuje do podziwianego na całym świecie francuskiego minimalizmu. Są jak 'Mała Czarna' - skrojone w sam raz. Dlatego przeznaczeniem ROUGE ALLURE jest kobieta świadoma swych atutów; kobieta jaka nie stara się być uwodzicielska, lecz wychodzi jej to mimowolnie...
Szminki są mocno napigmentowane i w zależności od wersji dają satynowy lub matowy finisz (z tym, że matowe mają większą trwałość dzięki bardziej suchej konsystencji, ale nie pielęgnują już tak dobrze jak te o satynowym wykończeniu). Ich kremowa struktura wymaga precyzyjnej aplikacji, najlepiej pędzelkiem. Ogromnym atutem produktu jest to, iż nie wycieka poza obrys ust, dzięki czemu mamy kontrolę i np kończąc imprezę nie musimy się obawiać maski Jokera. Tutaj można się zrelaksować i poczuć luksusowo:
Żeby utrzymać efekt, przed nałożeniem pomadki dobrze obrysować kontury kredką - najlepiej o ton ciemniejszą. Oraz delikatnie przypudrować. Dzięki konturówce możemy nadać ustom nowego kształtu, zwiększyć je (aczkolwiek uważałabym na karykaturalny efekt "rybich ust") lub pomniejszyć.
Tutaj polecam niemal ultra-trwałe konturówki z linii PRECISION LIP DEFINER, bo prócz wydajności, zaskoczą nasze usta zawartością pielęgnującej witaminy E i rumianku dla wygładzenia:
Czas na upiększenie oczu.
W tym celu posłużę się kredkami LE CRAYON YEUX.
Już na starcie przekonujemy się, iż mają gładką, miękką konsystencję, co ułatwia nakładanie i stylizowanie brwi. Dzięki odpowiedniej gęstości doskonale wypełniają tworząc naturalny wygląd. Bogate w specjalne woski przedłużające trwałość, sprawiają, że ołówek jest twardy, a równocześnie
"śliski". Nie rozmazują się od przypadkowego potarcia. Trafnym patentem jest zastosowanie na krańcach gumki albo grzebyka - uważam, że w tego typu produktach to wręcz mus have. Do opakowania
dołączona jest również temperówka. Minus może stanowić fakt, że temperowanie innymi strugawkami bywa uciążliwie - kredki po prostu kruszą się.
Jednakże w tym miejscu z pomocą przychodzi wodooporna seria STYLO YEUX WATERPROOF w formie automatycznie wysuwanych ołówków.
STYLO idealnie sprawdzają się także jako kredki na linię wodną. Bo podkreślenie -zwłaszcza górnej linii- nada głębi spojrzeniu, powiększy oko. Kredka schodzi dyskretnie, podkreślam dyskretnie tworząc jaśniutki popiel na linii
dolnej, ale wystarczy raz przetrzeć, by takowe odbicie więcej nie miało racji bytu. Z uwagi na twardość mogą sprawiać wrażenie mało komfortowych - trzeba
trochę popracować, ażeby uzyskać oczekiwaną intonację, jednak coś za coś -> trwałość kontra wygoda:
Gama powstała jako połączenie świetlistości, które dały formułę cieni w kremie bez ryzyka osypywania się. Idea to przemycenie do kosmetycznego świata
akcentów perfekcyjnego krawiectwa i sztuki jubilerskiej; inspiracjami są zachwycające nieskazitelnym blaskiem tkaniny,
szagrynowa skóra, cekiny czy wreszcie szlachetne kamienie takie
jak granat, cytryn. Polecam aplikację palcem na całą powiekę ruchomą i troszkę powyżej linii załamania, następnie
przypudrowanie matowym, cielistym cieniem kącika oka, a na koniec poprowadzenie czarnej kreski nad górnym rytem rzęs i
delikatne roztarcie. Taki makijaż okaże się niebywale efektowny:
Chanel uwodzi rozmaitościami, ponieważ do wyboru mamy jeszcze kolekcję kremowych cieni STYLO EYESHADOW.
Nie rozmazują się, nie rolują, zaś aplikator
w postaci sztyftu ułatwia równomierne rozprowadzanie na
całej powiece. Zapewniają długotrwały
efekt o pogłębionym, lśniącym pigmencie.
Szczególnie, że make-up 2015' ma kusić metalicznym połyskiem... najlepiej błękitu:
Kobaltowy, miętowy, kanarkowy - oto trendy sezonu nie tylko w cieniach.
Bowiem przed Wami wielobarwne tusze do rzęs LE VOLUME DE CHANEL. A co tak wyjątkowego w nich odnajdziemy ? A mianowicie w opakowaniu ze złotą obwalutką znajdujemy tęczową paletę, nakładaną unikalną szczoteczką Snowflakes, dzięki której
fala koloru niczym farby olejne pokrywa rzęsy od nasady aż po same końcówki. Nasze rzęsy błyskawicznie się
wydłużają i zwiększają objętość przyciągając uwagę przechodniów.
Modny kobalt rewelacyjnie sprawdzi się przy ciemnych, brązowych tęczówkach. Mięta pasuje raczej do niebieskich. Natomiast żółty
to propozycja dla tych, które mają jasne, szkliste spojrzenie. To mascary, które można porównać do akwareli, bowiem możemy je też dowolnie łączyć - na przykład dół zaakcentować żółcią, a górę kobaltem. Wrażenie murowane ! Dla kobiet lubiących metamorfozy każdego dnia:
Tej wiosny twarz ma wyglądać świeżo i promiennie. Dlatego wskazane jest lekkie rozświetlenie - chcemy widzieć piegi, chcemy nadać skórze zdrowego kolorytu.
'Nie chodzi o
zamalowanie całego płótna, lecz o to, by pozwolić cerze przez ten
podkład przebijać' - powiedział makijażysta Gilbert Soliz w rozmowie z
"New Lifestyle".
Przedstawiam Wam zatem gwiazdę kolekcji PRECIEUX PRINTEMPS - pięknie podany rozświetlacz POUDRE SIGNEE. Błyszczącą 'tacę' otwiera duże, praktyczne lusterko. Zawartości aż żal smakować poprzez grawerowany wzór. Aczkolwiek bez naruszenia nie zobaczymy dalszego biegu wypadków... A dalszy bieg ? - leciuteńkie rozświetlenie kości policzkowych tudzież skroni, mieniące się odcieniami beżu i brudnego różu. Nałożonego na wprost tak bardzo nie widać, ale od góry w połączeniu ze światłem daje satynowe wykończenie bez brokatu (pod tym względem jest uniwersalny - choć osobiście nie mam nic przeciwko brokatowi ;)):
Przedstawiam Wam zatem gwiazdę kolekcji PRECIEUX PRINTEMPS - pięknie podany rozświetlacz POUDRE SIGNEE. Błyszczącą 'tacę' otwiera duże, praktyczne lusterko. Zawartości aż żal smakować poprzez grawerowany wzór. Aczkolwiek bez naruszenia nie zobaczymy dalszego biegu wypadków... A dalszy bieg ? - leciuteńkie rozświetlenie kości policzkowych tudzież skroni, mieniące się odcieniami beżu i brudnego różu. Nałożonego na wprost tak bardzo nie widać, ale od góry w połączeniu ze światłem daje satynowe wykończenie bez brokatu (pod tym względem jest uniwersalny - choć osobiście nie mam nic przeciwko brokatowi ;)):
I na uwieńczenie paznokcie. Rzecz jasna, najlepiej pomalowane na bordo bądź chabrowo.
W tym wypadku na pomoc przychodzi nam przepiękna kolorystyka lakierów LE VERNIS - szybkoschnących oraz łatwo zmywalnych.
W tym wypadku na pomoc przychodzi nam przepiękna kolorystyka lakierów LE VERNIS - szybkoschnących oraz łatwo zmywalnych.
Gdy
rok temu na dłoniach Katy Perry ujrzałam osławiony nr 505
Particulière (taki rozbielony brąz), od razu zechciałam go wypróbować.
Niestety zastanie go w drogeriach graniczyło z cudem. W zamian za to z
witryn przemawiały zupełnie inne, kontrastowe...
Jeżeli brać pod lupę aplikację- załączony pędzelek
jest nie za duży, nie za mały, dobrze rozprowadza emulsję i wygodnie go
dozować. Niestety przy jaśniejszych odcieniach trzeba nakładać 2 - 3
warstwy, bo powstają smugi. Ujmą jest też nietrwałość. Bez bazy
lub utwardzacza
lakiery trzymają się na paznokciach około 24 h, potem pojawiają się
odpryski. Poza tym odżywczo wpływają na płytkę - chronią ją, nawilżają.
Okiem laika nie stwierdzam szczególnie
niebezpiecznych polepszaczy chemicznych, przeciwnie - pod
koniec listy składników widnieje nawet wyciąg z alg:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz